środa, 3 lutego 2010

Podusia dla męża

Poczyniłam mojemu kochanemu mężowi podusię :)
Miała być Walentynkowa, ale kto by tam wytrzymał, poza tym wydaje mi się taka troszkę nazbyt "codzienna".
Jak to u mnie zwykle bywa jest ona efektem kompletnego recyclingu. Tak więc podusia składa się ze szczątek dwóch par moich spodni, spódniczki dżinsowej i koszuli lumpeksowej ;) Wciąż się uczę, eksperymentuję, także na zakupy materiałowe przyjdzie czas, teraz by mi było żal gdybym coś schrzaniła, a tak mniej boli i w sumie może satysfakcja z pomysłu większa, o zabawie nie wspomnę :)
Żeby podusia była ciekawsza i bardziej pracochłonna wszyłam jej wyszyty własnoręcznie monogram - pierwszą literkę mężowego imienia :)
Oto efekt ( mojemu kochanemu mężczyźnie się podoba, a nawet jeśli nie to ślicznie udaje :D)

A tak wygląda z drugiej strony:

Pozdrawiam serdecznie i do następnego...

niedziela, 31 stycznia 2010

Króliczki bliźniaczki

Przedstawiam Wam moje dwie ślicznotki - jestem w nich na tą chwilę bardzo zakochana ;) Urzekają mnie, rozbawiają, rozczulają - po prostu mój klimat :) Powstały wczoraj - są dwie gdyż nie byłam przekonana, która będzie lepiej wyglądała w ubranku z "kwiatkowego" materiału: lniana czy biała? ;) Teraz jestem szczęśliwa że mam je obie ;) Wiem, wiem wariactwo ...sama się z siebie śmieję :-D Ale cóż, każdy ma jakiegoś bzika (...) ;)
Oto one...oczywiście nie wiedziałam jaką scenerię im wybrać dlatego prezentuje wszystkie ;))))
















































Jeszcze raz ciepło pozdrawiam :)

Moje pierwsze wyróżnienie ;)

Witam ciepło w niedzielne popołudnie,
właśnie pożegnałam urodzinowych gości córeczki i przysiadłam sobie na spokojnie z popołudniową herbatką :)
Na początek chciałabym gorąco podziękować Ani z "Gniazdka" za wyróżnienie

- to moje pierwsze, dlatego niezmiernie mnie ucieszyło, uskrzydliło i zmotywowało :) Dziękuję jeszcze raz gorąco.
Chciałabym je przekazać dalej, również osobom zaczynającym swoją przygodę zarówno z blogiem jak i swoja nową pasją, bo wiem po sobie jakie to ważne i miłe, a są nimi:
Delfina - jej blog to "Niespokojna dusza" - podziwiam ją niezmiernie za wytrwałość w szyciu ręcznym, bo wiem że ja bym tak długo nie dała rady, a ona stara się każdą wolna chwilę poświęcić na stworzenie kolejnego ślicznego "misiako - tildziaka" dla swoich synków :)
Artambrozja - jej oba blogi zasługują na uznanie pierwszy to "Kitchen Chronicle" na którym serwuje przepyszne, przepiękne i smakowite pyszności. A drugi to "Tańcowała igła z nitką" - Beata zaczyna swoją przygodę z szyciem a już widac, że ma dar niesamowity bo wychodzą jej piekne rzeczy :)
Nie mogę również zapomniec o moim Asiaczku z "Asiulkowa" bo przecież nie każdy potrafi o tej porze roku stworzyć sobie wiosnę na parapecie :)
Resztę blogów dopiero poznaję większośc ma masę wyróżnień na które szczerze zasługują. Najchętniej dałabym je wszystkim.
Bardzo lubię blog Ani "Pierwsze kroki w obłoki" bo kocha tildę tak jak ja i tworzy piękne cudeńka, mam nadzieję, że wyróżnienie ją ucieszy...:) Podziwiam również pomysłowe i śliczne rzeczy Ivonny z "Niecodziennego zakątka" ...mogłabym tak wymieniac w nieskończoność :) każdy kto tworzy cokolwiek z pasją zasługuje na wyróżnienie.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich mnie odwiedzających i obserwujących. Dziękuję za to, że zaglądacie i pozostawiacie po sobie ślad to dla mnie bardzo ważne :)

piątek, 29 stycznia 2010

Pierwsza Anielica

Ponieważ jestem chwilowo uziemiona w łóżku wraz z moim chorym synkiem (z mamusią jest fajniej, raźniej, lepiej się czuje, ma mniejszą gorączkę i można się przytulic w razie kryzysu...więc bardzo kochająca synka mamusia leży, choć obiadu brak, szycie rozgrzebane, w domku ład średni, a pani doktor będzie o 13 :) ) Nie pozostaje mi nic innego jak stworzyć jakiś post...
Do Marty dotarła moja pierwsza, z sercem robiona Anieliczka, którą oczywiście przyćmił zwykły króliczek, zrobiony na szybko jako bonusik ;) No ale przecież domyślałam się, że tak będzie :)
A oto oni:
Najpierw Gwiazda programu choć jak się okazało nie Gwiazda ;)


A tu już oboje:
Pozdrawiam serdecznie - miłego dnia.

czwartek, 28 stycznia 2010

Pojemniczek na zabawki

Wczoraj wspominałam o moim improwizowanym pojemniczku na zabawki dla dzieci. Dziś na szczęście udało mi się go troszkę obfocić, dlatego prezentuje efekt moich zmagań.
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to żadne mistrzostwo świata w skali cudeniek prezentowanych na innych blogach, no ale jak dla mnie rezultat jest w miarę zadowalający. Pojemniczek ma wysokość/szerokość 25 cm, usztywniany jest dość twardym kartonem i ma podwójne dno.
Dobrze się komponuje ze ścianami w pokoju dzieci ;) Na pewno przyda się na wiecznie walające się po pokoju dziecięce drobiazgi :)
Tyle kwestii informacyjnych :)
Widok od frontu ;)

Widok na środek ;)
Widok z bliska ;)I to by było na tyle. Bardzo dziękuję za uwagę i serdecznie pozdrawiam! :-D Milutkiego dnia - nie dajcie się zadymkom śnieżnym :)

środa, 27 stycznia 2010

No to mamy gąski dwie :)

Dorobiłam Balbince czy tam Balbinkowi koleżankę :) Niestety chwilowo jedną, gdyż trzecią wyparł zrodzony w nocy pomysł na pojemnik zabawkowy dla dzieci, który to dziś poczyniłam (w dziesiątkach rat) :) Niesty już nie miałam zupełnie warunków na obfocenie, gdyż synuś mnie dziś nie opuszczał na krok bo męczyła go lekka gorączka i katarek, w takich chwilach najchętniej wkomponowałby się we mnie - to taki mój słodziaczek najdroższy. W ogóle nie chwaląc się to strasznie udane mam te dzieci ;-b :)
No ale wróćmy do gąski, pasiaczka kapke bardziej mnie urzekała, ale nie jest źle :)

A żeby żeby nie było tak wiosennie od tych gąsek to troszkę białej rzeczywistości zza okna.
To mój poranny widok:
Później było kapeńkę lepiej bo troszkę błękitu nieba można było dostrzec:
Chyba mimo wszystko jestem mało wrażliwa na piekno przyrody...bo już mnie ono nie rusza :( Chcę WIOSNY!!:)
Porawiam ciepło!!!

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Gąska...Balbinka?:)

Witam cieplutko,
w sumie te trzaskające mrozy nie są takie złe... można szyć do woli, kombinować i przerabiać. Oczywiście patrzę z perspektywy osoby ulokowanej w cieplutkim domku :)
Ostatnie dni były bardzo owocne, uszyłam swoją pierwszą Anieliczkę, niestety nie mogę jej chwilowo zaprezentować bo pojechała do Martuchy i nie chciałabym jej psuć niespodzianki, jak tylko dotrze do właścicielki to pokażę. No i króliczka wyproszonego na ostatnią chwilę również dla Marty ;) ...są w drodze.
Ale żeby nie było tak pusto na blogu wczoraj wieczorkiem wyprodukowałam sobie już dawno planowaną gąskę - bardzo mi się podoba - dwie koleżanki już w produkcji tak mnie zauroczyły - na święta Wielkanocne idealne :) Może zdjęcia tego nie oddadzą ale na żywo jest naprawdę śmieszna i urocza :)

Życzę wszystkim wyłącznie ciepłych myśli, ciepłych chwil i...byle do wiosny! :)